sobota, 10 stycznia 2015

zmiana daty

Pierwszy post 2015 roku. uffffff

Hej!
No więc, 2014 już minął, przybył 2015, tralala. Tak właściwie to tylko zmiana daty. Tak właściwie nic się nie zmienia kiedy wybija północ, chyba że nowa liczba w dacie. Mimo tego kiedy uświadamiam sobie, że te 365 dni minęły chce mi się płakać. Nie mam pojęcia czemu, rok 2014 na pewno nie był czasem straconym, wręcz przeciwnie, uznałabym go jako jeden z najlepszych w moim życiu dotychczas. Spotkało mnie bardzo dużo dobrego, wiele chwil na myśl których od razu się uśmiecham.
Nie robiłam żadnych szczególnych postanowień, ponieważ i tak zapominam o nich w ciągu mniej-więcej miesiąca. Można by powiedzieć, że dam z siebie wszystko aby ten rok był jeeszcze lepszy od poprzedniego, chociaż powiem szczerze, poprzeczka jest wysoka.
Jednym i chyba jedynym postanowieniem Sylwestra 2013 było to, aby za rok nie siedzieć z rodziną na kanapie i nie oglądać Dwójki. Nie żeby miała coś przeciwko rodzince ani Dwójce. Chyba rozumiecie. W każdym razie dopilnowałam, aby Sylwestra nie spędzić samemu. Pojechałam do Asi na noc! Robiłyśmy miliony głupich zdjęć, czytałyśmy fejsbukowe statusy na głos, pisałyśmy na omegle, grałyśmy w nożną przez jakoś tak 2minuty, upiłyśmy się Piccolo. Typowe my hahaha Ciut po północy wyszłyśmy na ogródek popatrzeć na fajerwerki. Czego się nie spodziewałam biorąc pod uwagę, że Asia mieszka na środku pola, faktycznie było coś widać i to nawet nieźle. posiedziałyśmy trochę na posadzce i pogadałyśmy, potem odpaliłyśmy zimne ognie. Było cudnie. Kiedy wróciłyśmy do domu zdzwoniłyśmy się z Kaśką i Domą, które urządziły sobie podobne nocowanie we dwójkę. Chciałyśmy jeszcze walnąć se kilka filmów ale w okolicach trzeciej byłyśmy obie już takie padnięte, że nie było innego wyjścia niż iść spać. Następnego dnia obudziłam się o 9, ale byłam zbyt zmęczona żeby wstać więc przeleżałam jeszcze dwie godzinki xD Krócej mówiąc, najlepszy Sylwester dotychczas, ale umówiłyśmy się, że kiedyś pojedziemy razem do Nowego Jorku aby przywitać nowy rok ♥

jeżeli dziwicie się co to za czarna linia na mojej twarzy, jest to patyk od zimnego ognia
 
Tak szczerze już stęskniłam się za pisaniem tu. Po polsku, nie na polecenie, bez narzuconego tematu, dla siebie.
O i jeszcze jedno. Może zauważyliście, że zmieniłam kolor tła. Nowy rok nowa ja hehehe
Papaa!

sobota, 20 grudnia 2014

przedświątecznie

Hej hej!
Znowu prawie codziennie Oliw przypomina mi, że zauważalny jest brak posta XD
W ostatni poniedziałek zorganizowałyśmy Julce imprezę-niespodziankę z okazji urodzin. Straasznie długo męczyłyśmy się, aby wybrać odpowiedni termin, dogadać się co do prezentu, uzgodnić wszystko z rodzicami Julki itp. Ale to wszystko opłaciło się, kiedy Julka położyła się z wrażenia na podłodze, kiedy zza drzwi wyskoczyła trójka jej przyjaciół z trąbkami i przez cały dzień powatarzała nam że jesteśmy najlepsi <3
Pod wieczór wybraliśmy się do rynku, który jest już ślicznie wystrojony. Łaziliśmy wzdłuż i wszerz jarmarku, obejrzeliśmy dosłownie każde stoisko, weszliśmy nawet do fontanny haha Oczywiście, jesteśmy duchowo nadal dziewięciolatkami, więc nie mogliśmy odmówić przejazdu kolejką, która wbrew pozorom jest dosyć szybka i przerażająca.
Dzisiaj natomiast wybrałam się z Kaśką, Julką i Oliw do renomy po prezenty pod choinkę. W ciągu prawie 4 godzin w galerii zrobiłyśmy chyba z 3 km XD Mogę z zadowoleniem powiedzieć, że mam już skompletowane prezenty gwiazdkowe dla wszystkich bliskich. Mimo tej całej bieganiny, spędziłyśmy dzień bardzo fajnie, bo przede wszystkim razem :)
A teraz zdjęcia z jarmarku z urodzin Julki!
choinka ♥ na kolejce(nie wiem co się stało na tym zdjęciu xD) ♥ przeglądając zegarki na jarmarku ♥ podświetlona fontanna
 
Kolejny wielki news, ok. 1,5ówiona na termin zdejmowania aparatu! Ale nie tak szybko kochana, będziesz jeszcze przez 1,5 do 2 lat nosiła jakieś tegesy na zębach, tak żeby nie było ci za wesoło ;) Jeżeli chodzi o wygląd, nareszcie mogę bezkarnie uśmiechać się pokazując zęby. Jednak kiedy pokażę je całę wyglądam jak królik Bugs :*
Macie w swoim mieście jarmark świąteczny?
Jak tam przygotowania do świąt?
Bye!

poniedziałek, 24 listopada 2014

zamieszanie

Hej hej!
Ostatni tydzień był dla mnie mega trudny. Nie tylko, że mama wjechała i mieszkałam u taty, to jeszcze nakumulowały się wszystkie możliwe konkursy. W środę byłam z Julką na następnym etapie konkursu z niemieckiego. Panowało ogólne zamieszanie. Gdyby Julka się nie zorientowała, pewnie krucho by z tym było, ponieważ najwyraźniej w naszej szkole nie przywiązuje się nadmiernej wagi do osiągnięć uczniów w konkursach. Nasza pani nawet nie wiedziała, że w najbliższym czasie odbywa się dalsza część. Wszystko tak właściwie leciało na spontanie.
W piątek miał miejsce kolejny konkurs, również z niemieckiego. Akurat tak się złożyło, że zerwałam się z kartkówki z biologii, no co za pech xD
Weekend też przebiegł dość aktywnie. Przyjechała Asia, w sobotę wybrałyśmy się na otrzęsiny pierwszych klas w naszej szkole a potem do rynku. W międzyczasie zdążyłyśmy rozgarnąć mój telefon stary telefon (jeszcze taki z klawiszami!) i mp3 z okresu kiedy miałam 8 lat(działała tylko jedna słuchawka haha). Zrobiłyśmy sobie z kilkadziesiąt głupich zdjęć i obejrzałyśmy razem kilka filmów. Chyba będziemy żyły 10 lat dłużej, tak się śmiałyśmy :D
Następnego dnia, kiedy już Asia pojechała, byłam umówiona do kina(chyba nie muszę nawet pisać na co) ze znajomsami. Serio, współczuję ludziom, którzy siedzieli z nami na sali, ale każdy wie, że kiedy jest zarezerwowanych 8 miejsc obok siebie to muszą to być miejsca grupy nastolatków, a jak się chce mieć spokój to się biletów na taką sale nie kupuje xD Nadal nie wyrobiłam sobie zdania na temat filmu, w sumie nie wiem, czy mi się podobał, czy nie. Było to jednak bardzo fajne wyjście. Jak zwykle, kiedy o 19 wróciłam do domu, ogarnęłam, że przede mną jeszcze zadanie domowe z angielskiego i geografii oraz nauka do biologii <3
jeszcze podczas ostatniego pobytu Asi
 
O i przy okazji... Widzieliście pierwszą część Kosogłosa? Podobała się Wam?

do następnego wpisu!

niedziela, 16 listopada 2014

downtown

Hejj!
Gdyby nie przyjaciółki narzekające, że ostatni post ukazał się 26 października, pewnie jeszcze trochę poczekalibyśmy na kolejny wpis tutaj haha
W czasie, kiedy na blogu panowała cisza przechodziłam przez kilka faz, których szczerze nawet nie do końca pamiętam xd W ciągu ostatniego miesiąca byłam dosyć socjalnie nastawiona, zaczynając od halloweenowego nocowania kończąc na wyjściu do kina w poniedziałek. W międzyczasie całymi dniami leżałam w łóżku będąc chora, ale przecież nie pozwolimy temu małemu szczegółowi zniszczyć tą piękną passę społeczności :*
Pierwszy dzień długiego weekendu wykorzystałyśmy chyba w stu procentach. Pomijając porządne wyspanie się, o 13 wybrałyśmy się do rynku. Biorę udział w małym konkursie szkolnym na filmik przedstawiający niepodległość dzisiaj, tak więc z Kasią i Oliw pojechałyśmy do centrum nagrać kilka ujęć. Z końcowego rezultatu filmiku jestem bardzo zadowolona, a sama wycieczka też była świetna! Rozkoszowałyśmy się wolnością związaną z posiadaniem UrbanCard na wszystkie linie, jeździłyśmy i zatrzymywałyśmy się w różnych miejscach, gdzie można było sfilmować coś fajnego. Przy okazji zatrzymałyśmy się w Macu na gorącą czekoladę i trochę poganiałyśmy po fontannie, która akurat była sucha xd Wróciłyśmy już po 18 (uuuuu buntowniczki), więc zdąrzyłyśmy zrobić jeszcze świetne zdjęcia po zmroku :)
uwieelbiam to zdjęcie *.*
podczas nagrywania, w wykonaniu Wladimira

Często wychodzicie w miasto z przyjaciółmi?
papa!

niedziela, 26 października 2014

i love fall

Hejka!
Chyba musicie się przyzwyczaić do tej częstotliwości postów, ponieważ ostatnio po prostu wolę wyjść i nacieszyć się wszystkim dookoła nić ślęczeć nad komputerem xd Tak właściwie nie wiem na co ten cały czas mi ucieka, ale już go nie przywrócę więc łupsiii
Jesień to moja ulubiona pora roku. Teraz mogę to powiedzieć (a raczej napisać) ze stuprocentową pewnością. Kiedy codziennie rano idę na autobus, jest rześko i mgła unosi się w powietrzu, a słońce jest dopiero przy wschodzeniu, automatycznie uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Coś jest takiego w tej jesiennej atmosferze, że od razu dostrzegam jakieś nowe piękno w drodze, którą przebywam prawie codziennie od roku. Nawet uczucie zamarzania powietrza w płucach mi nie przeszkadza xd
Od mini-oświecenia z jakiś miesiąc temu marzyłam o uchwyceniu na zdjęciach pary wodnej w jesiennej scenerii. Szczerze, ciągle nie mogłam się zabrać do tej sesji. Wiązało się to też z niesprzyjającymi warunkami zewnętrznymi, takimi jak niewystarczająco niska temperatura na widoczność pary (bo przecież nie będę specjalnie wstawać o 6 żeby było zimno pff lol xd), szybki zachód słońca, ulubiony kupek w zmywarce itp. W końcu jednak zmotywowałam się na tyle, że nic nie było w stanie mnie powstrzymać haha Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z efektów i mam nadzieję, że Wam też się spodobają :D
 
 
z dedykacją dla Wladka <3

Jesteście równie podekscytowani jesienią jak ja?

Papaa!